Jak pewnie już wiecie główną treścią festiwalu będzie gra, a w niej 4 sfery życia człowieka. Dlaczego warto o nich wiedzieć i, co ważne, rozwijać je?

Kulturysta pręży muskuły. Naukowiec wytęża szare komórki. Mistyk medytuje, a psycholog zastanawia się, co oni wszyscy czują. W każdym z nas jest kulturysta, naukowiec, mistyk i psycholog. Odkryłeś to już? Jesteśmy bardzo różnorodni. Każdy człowiek ma pewne predyspozycje i dzięki nim często wybiera swoją drogę rozwoju w życiu osobistym czy karierze zawodowej. Bez względu na to, w czym chcemy się specjalizować, musimy mieć świadomość, że wyposażeni jesteśmy w cztery sfery, które składają się na całego człowieka. Są nimi:

  1. Ciało
  2. Intelekt
  3. Psychika
  4. Duch

Są też klasyfikacje wskazujące na 3 sfery (ciało, umysł, duch). Definicje są bardzo różne i zależne od tego, na co chcemy zwrócić uwagę. Podział na cztery sfery wydaje się bardziej konkretny.

Ale po co właściwie dzielić, klasyfikować i wyróżniać jakieś sfery życia?

A no po to, żeby być świadomym ich istnienia i móc rozwijać wszystkie elementy składowe naszego człowieczeństwa. Ogry mają warstwy – tłumaczył Shrek Osłowi. Człowiek też ma w pewnym sensie takie właśnie warstwy. Trudno powiedzieć, czy układają się one równo jedna na drugiej (na zewnątrz najpierw ciało, a najgłębiej duch). Chyba jednak coś w tym jest, bo im głębiej w siebie wchodzimy, tym trudniej dotrzeć do danej sfery naszego życia.

Nasze ciała to w pewnym sensie „skóra” człowieka, zewnętrzna sfera, najbardziej namacalna, widzialna, wrażliwa na podstawowe bodźce jak ból czy głód. To o ciało w pierwszej kolejności się troszczymy, bo jest ono w pewnym sensie kokonem, chroniącym wszystko to, co najważniejsze. Intelekt steruje naszymi decyzjami, pozwala wyciągać wnioski, chronić ciało, komunikować się z innymi ludźmi itd. Psychika to już wyższa szkoła jazdy. Gdy boli nas ciało, idziemy do lekarza. Gdy chcemy się uczyć, chodzimy do szkoły. Jednak często, gdy boli nas nasze wnętrze, albo choruje przez różne braki (zwłaszcza miłości), to i tak pomocy psychologicznej nie szukamy. Sfera psychiki i emocji często jest przez nas mało zauważana.

Na końcu sfera ducha. I nie jest tak, że nie mają jej ateiści (abstrahując już od tego, że katolicy wierzą, że każdy człowiek ma duszę i związek z Bogiem). Sfera ducha to wszystko, czego nie da się przypisać pierwszym trzem „warstwom” człowieka. To najbardziej nieuchwytne zjawiska w naszym wnętrzu, najbardziej tajemnicze i dotykające esencji człowieczeństwa. To tam kryją się mechanizmy pchające nas do nadludzkich wysiłków, poświęceń i do woli przekraczania samych siebie. I choć ateista próbuje zracjonalizować wszystko w ramach ciała, intelektu lub psychiki, to niejeden doświadczył w życiu zdarzeń, które ciężko wyjaśnić albo zrozumieć. Wiele takich historii prowadziło w konsekwencji do poznania Boga.

Jak poznać swoje warstwy?

Trzeba każdej z nich poświęcić trochę uwagi. Trzeba przyjrzeć się im, w jakiej są kondycji. Następnie wytyczyć sobie jakieś cele, zadania, które zniwelują zauważone braki, albo rozwiną obszary, które chcemy poprawić. A na końcu, warto wdrożyć stały plan rozwoju osobistego, który niewątpliwie przyda się nam w całym życiu. Pewnie co jakiś czas będziemy musieli go też zrewidować.

Właśnie taki cztero-warstwowy model przyjęliśmy w czasie tegorocznego Festiwalu Życia w ramach gry „Buduj Arkę”. Przez cztery dni będziemy poznawać i rozwijać w sobie wszystkie cztery sfery życia. Być może dla kogoś poznanie ich wszystkich będzie rewolucyjnym zdarzeniem w jego lub jej życiu!

Krzysztof Zieliński