„Gdzie dwóch albo trzech zebranych w imię Moje…”

separator

Musimy umocnić postanowienia na życie codzienne. Akan (z księgi Jozuego) nie obłożył wszystkiego w swoim życiu klątwą, zabrał z Jerycha rzeczy, które były zakazane, przez jego nieposłuszeństwo wobec nakazów Pana, Izraelici przegrali kolejną bitwę pod miastem Aj. Przez jednego człowieka cierpieli wszyscy. We wspólnocie każdy dodaje coś od siebie i albo ciągnie wspólnotę w dół, albo dzieli się swoim dobrem. Dobro, które dokładam do wspólnoty jest dobrem wszystkich. Festiwal Życia zgromadził młodych z różnych diecezji, duchowość każdego z nas była dobrem, którym mogliśmy się dzielić. Jeżeli nie masz swojej wspólnoty – to ją znajdź, jeżeli masz – bądź odpowiedzialny – powiedział do nas u progu kolejnego dnia ks. Wojtek Iwanecki.

Kiedy coś tracę zawsze otrzymuje coś w zamian

Wspólnoty w swoim życiu doświadczył z pewnością Jasiek Mela – gość specjalny, który został poproszony o wygłoszenie sobotniej konferencji dla festiwalowiczów. Jasiek rozpoczął od małego wyznania, iż wierzy w cuda. Bóg na każde czasy dobiera odpowiednie cuda. Tymi cudami są spotkania z ludźmi. Mamy w swoim życiu ewangelizować, jeżeli zajdzie taka potrzeba to także słowem, ale to jest ostateczność. Mamy ewangelizować całym swoim życiem. Jasiek Mela mając dystans sam do siebie, śmieje się, że nie wstaje z łóżka lewą nogą, bo jej po prostu nie ma. W życiu bywało różnie, doświadczył wiele trudnych momentów, ale gdzieś prowadziły go zawsze słowa zaprzyjaźnionej
s. Teresy, że nie ma takiej sytuacji, w której nie bylibyśmy w stanie kochać. Po pożarze ich domu schronili się u sąsiadów, otrzymali pomoc i wsparcie od wszystkich ludzi z okolicznych domów. Na co dzień żyli skromnie, wtedy, jak wspomina Jasiek Mela, miał siedem lat i odbierał to tak, że jedzenie jest jak na Wigilię, a ubrania nosi lepsze niż miał dotychczas. Ówczesna modlitwa siedmiolatka brzmiała: daj Panie, żeby tak każdy człowiek przynajmniej raz w życiu mógł przeżyć pożar. Nasz gość zachęcał dziś do tego, by częściej Bogu dziękować. Zapytał wprost: czy mielibyśmy odwagę poprosić Boga tylko o to, za co wczorajszego dnia podziękowaliście? Daje dużo do myślenia, docenić, to co otrzymuję każdego dnia, także ludzi, których mam wokół siebie.

Miłość, miłość w Zakopanem…

Jesteśmy kościołem pielgrzymującym ￿, dlatego też wyruszyliśmy dzisiaj na 10 kilometrową drogę do Lublińca . Z pełnym ekwipunkiem – nagłośnienie i gitary, pielgrzymka z prawdziwego zdarzenia. Ze śpiewem na ustach prowadzonym przez naszych niezastąpionych kleryków. Teraz już nie ma wymówki – każdy festiwalowicz zna hymn „Życie”, ale mogliśmy się również nauczyć piosenki „Kanapa” o treści inspirowanej wezwaniem papieża do zejścia z kanapy i założenia sportowych butów. W śpiewniku
I Pieszej Pielgrzymki z Kokotka do Lublińca (brzmi dumnie ) znalazło się również „Jezus Chrystus naszym Panem. Jest i był i będzie. Amen! Pasterzem jestem ja i szukam swojej owcy. Miłosierdzie serce toczy. Chcę dziś spojrzeć w twoje oczy… . I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że piosenka była na melodię znanego wszystkim… Miłość, miłość w Zakopanem… :D.

Wieczór w Lublińcu

W tak radosnej atmosferze pielgrzymka dotarła na rynek w Lublińcu, by wspólnie z mieszkańcami miasta uczestniczyć w uroczystej Mszy św. koncelebrowanej przez ks. bp Jana Kopca z okazji 10 – lecia ustanowienia patronką miasta św. Edytę Stein. Następnie po raz ostatni festiwalowicze mogli wyszaleć się pod sceną na koncercie TGD. I pewnie zastanawiacie się wszyscy, jak wrócili do Kokotka. Gdyby to było wczoraj, gdy tematem wiodącym była pokuta, pewnie przyszłoby nam iść z powrotem pieszo, na szczęście stworzyliśmy dziś autokarową wspólnotę .

Z punktu widzenia robaczka

Widać jedność. W tym wszystkim, co robimy poza ustalonymi punktami dnia, w spacerach, w koncertach wiolonczelowych na pomoście pod rozgwieżdżonym niebem, we wstawaniu na podziwianie wschodów słońca o 4.30, w pożyczaniu sobie butów, gdy te po biegu festiwalowicza nie zostały odnalezione nawet w biurze rzeczy znalezionych, pochłonęło je błoto. W rozmowach o robaczku uparcie zmierzającym w stronę brewiarza prowincjała i o myśli ojca w związku z tym nawet najmniejsze stworzenie ciągnie do modlitwy .