Jesteśmy świątynią Ducha Świętego

separator

Powoli dochodzimy do półmetku, chyba co niektórzy zaczynają odczuwać festiwalowe zmęczenie, bo czas jest naprawdę intensywny. Na dowód tego, że postanowieniem na dziś powinno być porządne wyspanie się wystarczy przytoczyć choćby wydarzenia z poranka. Ojciec Tomek minutę przed rozpoczęciem modlitw biegnie z powrotem do swojego pokoju, jak się okazuje po identyfikator, cóż główny organizator, ale służbę porządkową mamy rzetelnie przeszkoloną bez opaski lub identyfikatora nie wpuszczą nikogo; możemy czuć się bezpiecznie. Obyśmy i my z taką gorliwością wypełniali powierzone nam zadania. Klerycy natomiast klucz w części hotelowej OCM odnoszą na…furtę, tak, wiemy, lata spędzone w zakonie robią swoje.

„…wtedy w domu jest mniej trupów”

Trzeba nam mocnej konferencji na przebudzenie. Temu wyzwaniu sprostał oczywiście Robert „Litza” Friedrich. Jego konferencja była połączona z osobistym świadectwem, które dodawało słowom mocy i wiarygodności. Oscylując wokół tematu bierzmowania lider Luxtorpedy przyznał, iż przyjmując ów sakrament w wieku lat 20 realnie bał się tego, widząc na przykładzie Biblii jaką rewolucję może on dokonać w życiu człowieka, bo przecież w Ewangelii czytamy: Duch święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego osłoni cię. Pierwsza, jakże prosta i trafna myśl naszego prelegenta brzmiała: czyli jak Duch św. przyjdzie, to będzie miazga, bo potrzeba aż ochrony. Strach, że zaczną się dziać rzeczy, których człowiek nie udźwignie. My „bardzo często chcemy czegoś nowego, ale nie potrafimy puścić starego”. Robert Litza szczególnie zachęcał wszystkich młodych, by wzrastali we wspólnocie, żeby mieć stały dostęp do Słowa. I oparcie w drugim człowieku, bo kiedy ty masz miesiące kryzysu, a obok siebie widzisz brata, który coś przeżywa i zmienia swoje życie, to łatwiej jest odważyć się również na krok w górę. „Pan Bóg w moim życiu objawił się, że zawsze mnie wspiera, gdy byłem w grzechu ktoś zadzwonił do mnie, że potrzebuje piosenki o aniołach. Musiałem iść do spowiedzi, by móc pisać”. Zawsze inicjatywa ratunku pochodzi od Boga. A co robi Robert Litza każdego poranka, by, jak to mówi, przeżyć a nie tylko wypełnić obowiązek? Odmówić z żoną brewiarz i to zanim otworzy usta, karmi się najpierw psalmami, by potem w ciągu dnia z powodu użytych słów „było w domu mniej trupów”.

Czego tym razem mogliśmy się nauczyć?

Modlitwy brewiarzowej uczymy się na Festiwalu Życia każdego poranka, dodatkowo można też uczestniczyć w warsztatach modlitwy karmelitańskiej, by uczyć się przyjmować postawę zdeterminowanej determinacji jeżeli chodzi o praktykowanie codziennej modlitwy. Czy Wam też rodzice w domu powtarzali „nigdy nie mów nigdy”?. Otóż Jedynym, który może używać imperatywów kategorycznych jest sam Pan; bo gdy Bóg mówi, że zawsze Cię kocha, to znaczy że zawsze, a gdy że nigdy nie przestanie, znaczy że nigdy. Dzisiejsi goście specjalni obecni na panelu dyskusyjnym- pan Jan i pani Janina Duda – również dali świadectwo swej wiary, mówiąc iż modlą się codziennie Różańcem za tych wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób złorzeczą ich synowi- panu Prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie.

Survival w niejednej odsłonie

Było w czym wybierać, niektórzy celowo nie zdecydowali się na dzień dzisiejszy na sportowe warsztaty, mając świadomość, co czeka ich po południu. Z kolei survival cieszył się całkiem sporym zainteresowaniem, czyżby uczestnicy mieli nadzieję, iż posiądą wiedzę jak wydostać się z błota podczas mini runmagedonu? Ekipa survivalowców ograniczyła się jednak do zbudowania dwóch szałasów i uzdatnienia wody do picia, która w efekcie w opinii Pawła: smakowała, jak ta z basenu, bo wrzucili od niej tabletkę z chlorem. Jednak prawdziwą odsłoną szkoły przetrwania był faktycznie dzisiejszy Bieg Festiwalowicza na dystansie ok. 3 km (jest to wynik uśredniony między informacjami, jakie docierały do uczestników od dnia rejestracji, do dziś; generalnie zależy kto pyta, bo fachowców od marketingu mamy świetnych, takich którzy wiedzą jak wejść na ambicję chłopakom i jak zachęcić niezdecydowane dziewczyny). Dość że nikt nie żałował swojego uczestnictwa; z 700 młodych obecnych na Festiwalu Życia, w biegu wzięło udział 220 śmiałków. Uczestnicy ruszyli w trzech grupach- pierwszą stanowiły dziewczyny, 10 min potem startowali chłopacy, a na końcu grupa nazwana przez organizatorów „Prowincjałowie”, która to jak się domyślacie była najliczniejsza, w związku z czym obecny z nami o. Paweł Zając za jednym zamachem zdobył trzy miejsca na podium i uścisk dłoni biskupa na Mszy. Prowincjałowi gratulujemy zajęcia trzech pierwszych miejsc w swojej kategorii! Błoto po szyję, przynajmniej dla najmłodszych uczestników lub też dla tych, którzy nie widząc różnicy między powierzchnią równą i błotnistą w ogóle nie zwalniali na etapie błotnym. Szlauch strażacki był koniecznością, ale zanim jeszcze został uruchomiony odtańczyliśmy jedyną w swoim rodzaju belgijkę- w barwach wojennych!

Pójdź na całość!

Zniknęły one jednak w tempie ekspresowym, gdyż kolejnym punktem dnia było zgromadzenie się pod namiotem na wspólnej Mszy św., którą celebrował dla nas ks. bp Piotr Greger, odwołując dzisiejsze Słowo nie tyle do sakramentu bierzmowania, ile do osób będących już po jego przyjęciu. Do osób, których serca, od tamtego momentu, stały się świątynią Bożego Ducha. Pierwszym sakramentem, który zostawia w nas niezatarte znamię jest chrzest. Jednak używana podczas obrządku woda spływa. Zostaje na zewnątrz. Inaczej dzieje się podczas bierzmowania, gdy biskup czyni na czole danej osoby znak Krzyża świętym olejem. Krzyżmo przenika przez skórę do środka. Zostaje niejako wtarte do wewnątrz. W dzisiejszym czytaniu usłyszeliśmy, iż „On [Duch św.] was WSZYSTKIEGO nauczy i przypomni wam WSZYSTKO, co Ja wam powiedziałem”. Jak powiedział ks. bp Piotr: od momentu przyjęcia sakramentu bierzmowania nie ma już w życiu fragmentaryzmu, jest pójście na całość.

Szare Anioły”

Do tej pory mieliśmy mocne akcenty na zakończenie dnia i tym razem nie było inaczej, gdyż mocno, nie zawsze znaczy głośno. Projekcja filmu „Szare Anioły”, o braciach Franciszkanach Odnowy posłanych w najtrudniejsze miejsca na świecie i do ludzi doświadczających szczególnej nędzy duchowej, moralnej i fizycznej, wyryła się mocno w naszych sercach i umysłach.